Parafia
w Ostrowcu Świętokrzyskim

Podwyższenia Krzyża Świętego

 
Grudniowe dni są coraz krótsze, szybciej niż zwykle zapada zmrok. Dekoracja przy ołtarzu też nieco inna niż zwykle bo z elementami w odcieniach fioletu. Cztery świece w adwentowym wieńcu symbolizują 4 niedziele Adwentu i oznaczają nadzieję, pokój, radość i miłość. Świeca roratnia symbolizuje Maryję, która daje światu Chrystusa. Te symbole mówią nam o jednym - mamy już Adwent. Czas oczekiwania. Ktoś może zapytać „Oczekiwania? Na kogo, na co?” Otóż, Adwent to czas pobożnego ale i radosnego oczekiwania – na powtórne przyjście Chrystusa na końcu czasów, ale też czas przygotowania do obchodów Uroczystości Narodzenia Pańskiego.
Z tym niezwykłym okresem liturgicznym nierozerwalnie kojarzą się Msze Święte ku czci Najświętszej Maryi Panny zwane Roratami, dla których hasło w bieżącym roku brzmi „W GÓRĘ SERCA”. Sprawowane są one w dni powszednie od poniedziałku do soboty, kiedy na zewnątrz panuje zmrok – w niektórych kościołach o świcie czy jak u nas, wieczorem, gdy mrok rozjaśnia ciepły blask bijący od świecy roratniej i lampionów, z którymi przychodzą zarówno młodzi jak i starsi parafianie. Pierwsze wzmianki o roratach pochodzą z XIII wieku, a praktykę odprawiania Rorat przez cały Adwent upowszechnił kardynał Stefan Wyszyński.
Ostatnio zasłyszałam, że w Roratach tkwi moc przyciągania, nawet tych którym często bywa „nie po drodze” do kościoła. Może to za sprawą dzieci, które z radością biegną z zapalonymi lampionami, a po zakończonej Mszy mogą wrócić z figurką Maryi do domu, by wspólnie z rodziną klęknąć do wieczornej modlitwy? A może to potrzeba duchowego przygotowania do zbliżających się uroczystości Bożego Narodzenia skłania nas do uczestnictwa? Warto czasem odłożyć codzienne obowiązki na bok i przyjść na godzinę 17 na roratnią Mszę by poczuć tę atmosferę oczekiwania ale równocześnie i spokoju.
Tradycją, zainicjowaną przez naszego proboszcza Ks. dr Mariana Bolestę, są też spotkania po Roratach dla dzieci i młodzieży w salce parafialnej, gdzie czeka na nie gorąca herbata i pyszne kanapki. Jest to też niewątpliwie okazja do spotkania i rozmowy, na które często brakuje czasu.
Ale prawdziwą niespodzianką dla wszystkich uczestników Mszy w piątek 6 grudnia była wizyta samego Mikołaja. Zjawił się w progach naszego kościoła ze swoją pomocnicą dzierżącą kosz pełen słodyczy dla małych, trochę większych i tych całkiem dużych. Z pewnością obecność tych dwojga niespodziewanych gości na kolacji sprawiła dzieciom wiele radości w tym dniu.
 
Tekst: Katarzyna Król