1. Wszystkim urlopowiczom życzę bezpiecznego wypoczynku i przypominam, że od modlitwy codziennej i niedzielnej Eucharystii nie na wakacyjnej przerwy;
2. W liturgii Kościoła wspominamy: w poniedziałek – św. Wawrzyńca, we wtorek - św. Klarę; w piątek – św. Maksymiliana Kolbe – odpust parafialny
3. Zachęcam do czytania prasy katolickiej;
4. Przypominam kandydatom do bierzmowania i ich rodzicom, że nieprzekraczalny termin zdawania pytań upływa 23 sierpnia, a potem …;
5. We czwartek wigilia odpustu parafialnego – Msza św. z kazaniem o godz. 17.00, w piątek suma odpustowa z kazaniem o godz. 17.00, podczas której nastąpi wręczenie statuetki Maksymiliana 2026 – za zasługi dla budowania wspólnoty parafialnej i troski o nią, a o godz. 20.00 kino plenerowe z projekcją filmu „October baby - każde życie jest cudem” – serdecznie zapraszam do wspólnego świętowania!;
6. W sobotę Uroczystość Wniebowzięcia NMP – MB Zielnej, poświęcenie ziół i kwiatów na każdej Mszy św., a popołudniu na godz. 17.00 zapraszam do wspólnej zabawy w ramach naszej Parafialnej Potańcówki pod sosnami - chętnych do przygotowania domowych ciast proszę o kontakt z p. Małgorzatą Buczkowską;
7. Bóg zapłać tym wszystkim, którzy zaangażowali się w przygotowanie, współfinansowanie i dystrybucję posiłku, dla pielgrzymów Lubelskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę, których gościliśmy w naszej wspólnocie w piątek. To piękny wyraz chrześcijańskiej gościnności;
8. Dziękuję mieszkańcom z ul. Porzeczkowej i Żurawinowej za troskę o czystość kościoła i ofiarę na jego potrzeby - Bóg zapłać!, w tym tygodniu sprzątanie świątyni – we środę - powierzamy mieszkańcom z ul. Jarzębinowej od początku do skrzyżowania z ul. Leśną;
9. Bóg zapłać tym wszystkim, którzy w minionym tygodniu wykonywali jakiekolwiek prace na rzecz naszej wspólnoty parafialnej;
10. Bóg zapłać! za ofiary składane na potrzeby parafii;
11. Pomódlmy się w intencji wszystkich solenizantów i jubilatów nadchodzącego tygodnia, w intencji chorych i cierpiących w naszej parafii i wszystkich, którym obiecaliśmy modlitwę .... Pod Twoją obronę ...
Uczynki miłosierne względem ciała – chorych nawiedzać
Jednym z uczynków miłosierdzia względem ciała jest „chorych nawiedzać”. Sam Jezus powiedział: „Byłem chory, a odwiedziliście Mnie” (Mt 25,36). W tych prostych słowach Chrystus pokazuje, że każda wizyta u człowieka chorego jest jednocześnie spotkaniem z Nim samym. Nie mówi: „uleczyliście Mnie” czy „usunęliście moje cierpienie”, ale: „odwiedziliście Mnie”. Oznacza to, że już sama obecność przy cierpiącym ma wielką wartość w oczach Boga. Słowa Jezusa skłaniają nas do postawienia kilku ważnych pytań. Kim jest człowiek chory? Dlaczego odwiedziny są dla chorego tak ważne? Jak możemy wypełniać ten uczynek miłosierdzia we współczesnym świecie? Czy naprawdę dostrzegamy Chrystusa w człowieku cierpiącym?
Choroba jest jednym z najtrudniejszych doświadczeń ludzkiego życia. Nikt jej nie planuje ani nie pragnie. Potrafi zmienić codzienne obowiązki, odebrać siły, ograniczyć samodzielność i sprawić, że człowiek zaczyna czuć się ciężarem dla innych. Często największym cierpieniem nie jest sam ból fizyczny, ale samotność. Wielu chorych przyznaje, że najbardziej boli ich nie choroba, lecz poczucie opuszczenia. Gdy przestają odwiedzać ich znajomi, a telefon milknie, rodzi się przekonanie, że nie są już nikomu potrzebni. Chorzy potrzebują nie tylko lekarstw i profesjonalnej opieki, ale również obecności drugiego człowieka, który poświęci im czas, wysłucha ich i okaże życzliwość.
Święta Matka Teresa z Kalkuty mówiła, że największą chorobą współczesnego świata jest poczucie bycia niekochanym i niechcianym. Dlatego nie ograniczała swojej posługi jedynie do opatrywania ran i podawania lekarstw. Przede wszystkim dawała chorym swoją obecność, czułość i szacunek. Wiedziała, że człowiek potrzebuje nie tylko leczenia ciała, ale również miłości, która uzdrawia serce.Odwiedzanie chorych nie zawsze wymaga wielkich poświęceń. Czasem wystarczy kilka minut rozmowy, wspólna modlitwa, przeczytanie fragmentu Pisma Świętego, pomoc w codziennych obowiązkach czy zwykłe wysłuchanie drugiego człowieka. Nieraz największym darem jest cierpliwe milczenie i obecność. Chory nie oczekuje pięknych przemówień ani gotowych odpowiedzi na pytanie o sens cierpienia. Pragnie przede wszystkim wiedzieć, że nie został zapomniany.
Pan Jezus powiedział: „Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13,35). Odwiedzanie chorych jest jedną z najpiękniejszych form takiej miłości. Wymaga czasu, cierpliwości i rezygnacji z własnej wygody, ale właśnie dlatego ma tak wielką wartość. Miłosierdzie nie polega jedynie na współczuciu, lecz na konkretnych czynach.Warto więc rozejrzeć się wokół siebie. Być może niedaleko mieszka starszy sąsiad, którego od dawna nikt nie odwiedził. Może ktoś z rodziny od wielu tygodni zmaga się z chorobą i czeka na zwykłą rozmowę. A może w naszej parafii są osoby, które z powodu wieku lub cierpienia nie mogą już uczestniczyć we Mszy Świętej. Dla nich nasza obecność może stać się znakiem, że Bóg o nich nie zapomniał.Odwiedzając chorego z miłości do Chrystusa, nie tylko niesiemy pomoc drugiemu człowiekowi. Bardzo często sami wracamy bogatsi o doświadczenie pokory, wdzięczności i głębszego spojrzenia na życie. To właśnie chorzy uczą nas, jak cenne są zdrowie, czas i obecność drugiego człowieka. A Pan Jezus zapewnia, że wszystko, co uczynimy jednemu z tych najmniejszych, Jemu samemu uczynimy.
Uczynki miłosierne względem ciała – podróżnych w dom przyjąć
W Księdze Rodzaju czytamy, że Abraham siedział u wejścia do swego namiotu, gdy ujrzał trzech nieznajomych. Natychmiast wyszedł im na spotkanie, zaprosił ich do siebie, obmył im nogi i przygotował posiłek. Dopiero później okazało się, że przyjmując wędrowców, gościł samego Boga (por. Rdz 18,1–8).Słowo Boże zachęca nas, abyśmy zastanowili się nad kilkoma pytaniami. Kim jest człowiek, którego możemy nazwać podróżnym? Czy ten uczynek miłosierdzia odnosi się jedynie do osób przemierzających dalekie drogi? W jaki sposób możemy go wypełniać we współczesnym świecie?
Dawniej przyjęcie podróżnego było często sprawą życia i śmierci. Wędrowcy przemierzali długie drogi pieszo, narażeni na głód, chłód i niebezpieczeństwa. Gospody były nieliczne, dlatego otwarcie domu dla nieznajomego było czymś naturalnym. Dzisiaj sytuacja wygląda inaczej. Hotele, schroniska i środki transportu sprawiają, że rzadko spotykamy ludzi proszących o nocleg. Nie oznacza to jednak, że ten uczynek miłosierdzia stracił swoje znaczenie.Współczesnym podróżnym jest często człowiek, który przybywa do naszego miasta, parafii czy miejsca pracy i nikogo tutaj nie zna. Może być nim student rozpoczynający naukę, osoba podejmująca nową pracę, rodzina, która przeprowadziła się do sąsiedztwa, pielgrzym przybywający do sanktuarium czy gość uczestniczący w uroczystości rodzinnej. Każdy z nich potrzebuje nie tylko dachu nad głową, ale również życzliwości, dobrego słowa i poczucia, że nie jest sam.
Autor Listu do Hebrajczyków przypomina: „Nie zapominajcie o gościnności; przez nią bowiem niektórzy, nie wiedząc o tym, aniołom dali gościnę” (Hbr 13,2). Nigdy nie wiemy, jakie znaczenie może mieć dla drugiego człowieka nasz prosty gest życzliwości. Czasami wystarczy zaprosić kogoś na wspólny posiłek, pomóc odnaleźć drogę, zainteresować się nowym sąsiadem czy znaleźć czas na rozmowę z osobą, która czuje się obca i zagubiona. Ten uczynek miłosierdzia realizujemy przede wszystkim przez otwartość na drugiego człowieka. Możemy serdecznie przyjąć gości, zainteresować się nowymi sąsiadami, pomóc pielgrzymom, wesprzeć osoby, które przyjechały z daleka do pracy lub na studia. Możemy także zaprosić do wspólnego stołu kogoś samotnego, kto od dawna nie doświadczył rodzinnego ciepła. Czasem wystarczy uśmiech, rozmowa czy pomoc w odnalezieniu się w nowym miejscu, aby ktoś poczuł się bezpiecznie i przestał być obcy.
Gościnność chrześcijańska nie polega na okazałym przyjęciu ani na bogato zastawionym stole. Jej istotą jest otwarte serce. Dom, w którym mieszka Chrystus, zawsze znajdzie miejsce dla drugiego człowieka. Warto pamiętać, że kiedy przyjmujemy potrzebującego z miłości do Boga, w rzeczywistości przyjmujemy samego Jezusa. A On zapewnia nas, że żaden gest miłosierdzia nie pozostanie bez nagrody.
